Pora na życie – Cecelia Ahern

Zadaję sobie właśnie pytanie dlaczego przed sięgnięciem po kolejną powieść Cecelii Ahern zawsze towarzyszy mi lekka obawa?
Jeszcze nigdy nie czułam się zawiedziona czy znużona treścią jej historii, mimo tego pojawia się nuta niepewności …

Nie jestem fanką fantastyki, być może to właśnie z tej przyczyny obawiam się czym zaskoczy mnie autorka?
C. Ahern ma wyjątkową umiejętność łączenia rzeczywistości z magią, w taki sposób, iż staje się ona częścią codzienności, co sprawia, iż po kilkunastu stronach jestem całkowicie oddanym świadkiem historii mającej swą akcję na kartach powieści.
Podobnie było i tym razem.

„Pora na życie” przyciągnęła mą uwagę już samym tytułem. I choć sam pomysł może wydawać się banalny, autorka wyśmienicie posłużyła się swym piórem, umiejętnie wyważając granice fantastyce, tak by powieść nie można było nazwać kiczem … Gdyż nie jest kiczem absolutnie!

Z całą pewnością C. Ahern oddaje nam historię, która skłonić ma czytelników do zastanowienia: co jest dla mnie ważne? Co chciałbym osiągnąć? Czy mam marzenia i dążę do ich spełnienia?
Dlaczego tkwię od lat w tym samym miejscu, nie próbując zmienić swego życia? Czy jestem ze swego życia zadowolona/y? Czy kocham i jestem kochany?

Te i wiele innych pytań zadaje sobie Lucy. Przedtem jednak musi zdać sobie sprawę, iż jej życie jest mistyfikacją. Ciągłym przybieraniem masek i ról.
Nie jest sobą, nie kocha siebie, od lat udając kogoś innego. Chcąc zadowolić przyjaciół i swych najbliższych permanentnie wypiera zaspokajanie swych potrzeb, by w końcu całkiem o nich zapomnieć. Wierzy, iż tak jest dobrze.
Tworzy idealny wizerunek siebie, nie przystający do żadnej, nawet drobnej rysy. Tak bardzo skupiona jest na kreacji swej własnej postaci, iż nie zauważa innych ludzi, ich uczuć. Nie przesadzę jeśli powiem , iż empatia jest dla niej obcym pojęciem…

Dopiero spotkanie z własnym Życiem powoli uświadamia jej swój błąd.
Lucy zdaje sobie sprawę, iż w życiu wszystko zdarza się po coś i nie każdy przypadek jest przypadkiem…

„Zbiegi okoliczności są tak czy owak, konieczne. Nieustannie następują takie zdarzenia między nami a innymi ludźmi i ty sądzisz, że dzieje się tak bez powodu?
Gdyby nie istniał żaden powód jaki byłby w tym sens? Dlaczego twoim zdaniem cokolwiek w ogóle się dzieje? Wszystko jedno, co powiesz, z kimkolwiek się zetkniesz, zawsze coś z tego wynika”.

Ta prawda pozwala spojrzeć jej na swoją sytuację z innej perspektywy. Postanawia pogodzić się z przeszłością, zmierzyć się z kłamstwami, które towarzyszyły jej na co dzień i zweryfikować swoje idee.

Stawia czoło zaborczemu ojcu, odkrywa się przed matką i ku swemu zdziwieniu zauważa, iż również ona targana jest wewnętrznymi rozterkami, jest kobietą nie idealną, pełną miłośći, wątpliwości i braku wiary w siebie…
Udaje się również na spotkanie ze swym byłym partnerem – Blakie’m, dopiero po rozmowie ze swym ukochanym uświadamia sobie, iż żyła w świecie ułudy, w świecie wyidealizowanym, nie pasującym do rzeczywistości.

I choć było to dla niej bolesne doświadczenie, w konsekwencji napełniło ją odwagą by pozwolić sobie na pokazanie swych słabości…
Nasuwa mi się tutaj znana prawda, iż aby być silnym, trzeba umieć być słabym. Miernikiem siły człowieka nie może być zdolność do ukrywania prawdy.
Wręcz przeciwnie. Ktoś kto potrafi przyznac się do błędu, przeprosić i naprawić swój błąd z pewnością może zostać mianowany „siłaczem”..

Jestem pod wrażeniem pomysłu samej postaci Życia – odpychającego, niechlujnego mężczyzny, który adekwatnie do zmian w osobowości i sposobie myślenia Lucy pięknieje.

Warto również zatrzymać się troszkę dłużej przy kwestiach wypowiadanych przez Cosmo (Życie). Spróbować wyciągnąć z nich drugie dno. Wskazuje On Lucy drogę, podsuwa proste rozwiązania wydawałoby się zawiłych kwestii życiowych. Stara się pokazać dziewczynie, iż szczęścia nie możemy szukać na siłę, nie jest ono stanem ciągłym:

„Nie wierzę w wieczną szczęśliwość, wierzę w szczęśliwe momenty.”

Nie ma sensu więc tracić czasu na poszukiwania. Ważne jest TU I TERAZ, rodzina, przyjaciele, miłość.
Ale również konfrontacja ze swymi marzeniami.

„Jeśli o czymś marzysz chcesz przynajmniej spróbować to jakoś osiągnąć. Marzysz o rzeczach, które na pierwszy rzut oka są poza twoim zasięgiem, ale, jak wiesz przy odrobinie wysiłku mogą stać się twoim udziałem /…/. Marzenia powinny skłaniać cię do stawiania sobie pytań w rodzaju: „Gdybym się nie bała, gdybym nie przejmowała się tym, co ludzie powiedzą, to co bym zrobiła?”

Cosmo, przyjmując rolę psychoterapeuty, uświadamia zarówno Lucy jak i nam – czytelnikom, iż:

„Dopóki istniejesz, istnieje również twoje życie. Dlatego, okazując miłość, czułość i uwagę mężom,
żonom, rodzicom, dzieciom i przyjaciołom, nie powinniśmy zapominać o nim, bo twoje Życie to ty:
zawsze trzyma za ciebie kciuki i dopinguje cię nawet wtedy, gdy myślisz, że ci się nie uda.”

Wydawnictwo: Świat Książki

Advertisements

One thought on “Pora na życie – Cecelia Ahern

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s