Siostry na lato – Mary Alice Monroe

Czytając książkę „Siostry na lato” do głowy przyszła mi piosenka zespołu Varius Manx, która idealnie nadawałaby się jako ścieżka dźwiękowa do tej powieści:

„/…/ Spróbuj choć raz odsłonić twarz
I spojrzeć prosto w słońce
Zachwycić się po prostu tak
I wzruszyć jak najmocniej
Nie bój się bać, gdy chcesz to płacz
Idź szukać wiatru w polu
Pocałuj noc, najwyższą z gwiazd
Zapomnij się i…

…tańcz /…/ „
(„Pocałuj Noc” Varius Manx)

Mary Alice Monroe przekazuje nam historię czterech wspaniałych kobiet, trzech przyrodnich sióstr: Carson, Dory, Harper oraz seniorki rodu Marietty, między którymi czas rozluźnił łączące je więzi.
Każda z nich nosi na barkach ciężar swego życiowego doświadczenia. Dora – niegdyś piękność, teraz próbująca złożyć układankę swego życia na nowo opiekując się równocześnie chorym synem.
Harper – zniewolona przez zaborczą matkę businesswoman, pragnąca zaznać wolności. Carson – pozbawiony dzieciństwa wolny duch, skrępowany jednak przez traumatyczne przeżycia.
W końcu Marietta, właścicielka Morskiej Bryzy, kochająca babcia, nadopiekuńcza mama, pragnąca za wszelką cenę pielęgnować rodzinne więzi oraz odkupić swe winy. Wszystkie kobiety łączy jedno-ojciec/syn alkoholik oraz pragnienie miłości…

Urodzinowe spotkanie w nadmorskiej, wakacyjnej miejscowości, okazuje się być nieustannym stawianiem czoła demonom przeszłości.
Obserwujemy zmagania dzielnych kobiet uczących się nazwajem wyrażać swe lęki, obawy, frustracje i pragnienia.

„Budzimy się, dodajemy sobie otuchy i stawiamy czoła nowemu dniu. Bo w przeciwnym razie leżelibyśmy w łóżku i marnowali życie.”

Wzajemna obecność pozwala im powoli odsłaniać swą prawdziwą twarz, dotychczas przysłoniętą przez wspaniale wpasowane już przez czas maski.
Uczą się od siebie nawzajem, odkrywają radość życia na nowo. Zauważają rozwiązania, ścieżki, które na wcześniejszej, ściśle wytyczonej drodze im umknęły, wszak:

„Bóg nigdy nie zamyka drzwi nie otwierając przy tym okna”

Lektura tej powieści po raz kolejny wzbudziła we mnie refleksje dotyczące istoty przyjaźni.
Po raz kolejny przekonujemy się, że zarówno na kartach powieści jak i w samym życiu, prawdziwie silne więzi międzyludzkie tworzą się, gdy jesteśmy w stanie okazać sobie nawzajem swą słabość.
To właśnie wtedy zawiązują się te najtrwalsze przyjaźnie…

To idealna powieść na wakacje. Odprężająca, pisana lekkim piórem, bez rozwlekłych opisów.
Można się przyczepić, iż sam pomysł na historię i jej wątki nie jest zbyt wyszukany, nawet bardzo popularny ostatnio w obyczajowych i nie tylko powieściach (dziecko z autyzmem, delfin, nadmorski romans, problem z alkoholem), jednak absolutnie nie przeszkadza to w jej odbiorze.
Dość banalny moim zdaniem jest pomysł na kłótnię, wręcz koniec pięknie zapowiadającej się miłości, z jednej tylko przyczyny: nakarmienia delfina.
Nie ironizuję absolutnie. Sama autorka pokazuje do jakich konsekwencji prowadzić może takie postępowanie, jednak by rozstawać się z ukochaną z tej przyczyny?
Zbyt proste rozwiązanie. Nie można tak karać za dobre intencje. Każdy uczy się na błędach…

Na pewno jednak sięgnę po dalsze części trylogii, które pojawią się już wkrótce („Letni wiatr” – czerwiec 2015 r. oraz „Schyłek lata”-sierpień 2015 r. 🙂

IMG_1729

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s