Samulka – Kinga Facon

Tytułowa Samulka to trzydziestoletnia samotniczka Ewa, stroniąca od ludzi i słońca, za ciemnymi zasłonami domowego zacisza skrywająca bolesne wspomnienia. W historii tej Kinga Facon porusza bardzo trudny temat depresji, a dokładnie zaburzeń depresyjno-lękowych, które jak możemy się domyślać tutaj swoje źródło mają już w dzieciństwie kobiety. Trudne relacje z rodzicami, uczcie odrzucenia, brak poczucia własnej wartości, nieszczęśliwa miłość i wreszcie tragiczny wypadek, z którego kobieta wychodzi cało spowodowały, iż zamknęła się na życie i szanse jakie ono z sobą niesie.

„O nie. Próbować od nowa to znaczy wierzyć w przyszłość. To nie dla mnie. Przede mną nie ma żadnej przyszłości.”

Świat widziany oczami Ewy jest światem czarno-białym. Czasem wręcz dosłownie, czego przyczyną są jej liczne ataki lęku i paniki.

Obserwujemy powolne dojrzewanie kobiety do stawienia czoła życiu. Są to drobne kroczki: kupno psa (dogoterapia), wyjście do sklepu (ciastoterapia), kwiaciarni (floroterapia), biblioteki (książkoterapia) czy rozmowa z nieznajomym w parku. Powoli rodzi się w Ewie, jak i w nas czytelnikach nadzieja na poprawę sytuacji.

„Zawsze jest nadzieja. A nadzieja zawieść nie może. /…/ Ale jeśli wszystko posuwa się do przodu, a ty stoisz w miejscu, to tak, jakbyś uciekała. Nie uciekaj.”

Jak to często bywa w chorobie człowiek zwraca się o pomoc do Boga, i w nim odnajduje ukojenie. Tak staje się i tutaj. I choć wątek ten wielu potraktować może z przymrużeniem oka, Ewa właśnie w Kościele odzyskuje spokój ducha i wiarę w jutrzejszy dzień. Duża w tym zasługa przyjaciół, z którymi zaczyna spotykać się w przykościelnej kawiarence, oraz Marcina-chłopaka, który samym spojrzeniem porusza jej serce. Wiara oraz Marcin stają się jej ostoją-zbrojom przeciw ogarniającym jej serce ciemnościom.

„Samulka” to debiut pisarski Kingi Facon i to debiut bardzo udany.  Mimo, iż powieść jest przewidywalna – od początku podejrzewamy jakie będzie jej zakończenie – nie zniechęca to czytelnika to dalszego odkrywania lektury.  Przyznam jednak, iż pełna wiary, że ścieżki Ewy się prostują, zostałam w końcówce przez autorkę zaskoczona.
I choć myśl ta przewijała mi się od samego początku lektury, tutaj już niemal nabrałam pewności, iż problem Ewy nie kończy się na depresji i lękach, a sięga samej schizofrenii.

„Bo ja … wie Pan… czasami rozmawiam z osobami, które nie istnieją. Zwykle to są bohaterowie książek. Przychodzą i odchodzą, kiedy chcą. Przy nich czuję się lepiej niż przy zwykłych ludziach. To znaczy, prawdziwych…”

Autorka w dalszej części obala tę „diagnozę”, jednak w mojej głowie zakiełkowało już ziarno niepewności. Bujna wyobraźnia, bujną wyobraźnią, jednak zdawanie sobie sprawy z wytworów własnej wyobraźni a niepewność co do realności osób, z którymi Ewa spotyka się na co dzień budzi podejrzenia. Szczególnie jej obawy odzwierciedla postać Marcina, co do którego realności do samego końca kobieta nie ma pewności. Być może to zabieg mający pokazać brak wiary we własne szczęście, w pomyślność losu. Jednak łatwość z jaką bohaterka daje się wmanewrować w misternie przygotowany przez dzieciaki podstęp jest niepokojący…

„Samulka” to bardzo ciepła lektura, w której nie zaznamy przemocy, seksu czy wulgaryzmów. Znajdziemy tu jednak moc wiary w Boga, ale też wiary w ludzi. Poznajemy wielu bohaterów, którzy podobnie jak Ewa w przeszłości czy też na równi z nią zmagają się z własnymi demonami. To historia pełna nadziei, ukazująca siłę miłości i piękna jakie w naszym życiu odgrywają przyjaciele – „anioły”, których spotykamy na krętych ścieżkach naszego życia …

IMG_6350

Wydawnictwo: Otwarte

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s