,,Puzzle” – Anna Partyka-Judge [Recenzja]

Tytuł ,,Puzzle” brzmi intrygująco. W dowolny sposób można interpretować i dumać o czym będzie kryjący się pod nim tekst. Wzrok przyciąga również okładka przywodząca na myśl tomik wierszy. I tu prawie trafiłam, gdyż autorka „Puzzli” jest poetką, której artystyczna dusza znalazła odzwierciedlenie w tekście (ale o tym później) – i nie mówię tego z sarkazmem. Absolutnie.

Anna Partyka-Judge proponuje nam historię Marii, która zapragnęła zmienić coś w swoim img_0338dotychczasowym życiu. Złożyć jego porozrzucane puzzle w jedną spójną całość. Kobieta po rozwodzie z mężem z jednej strony przytłoczona rutyną i codziennością, z drugiej zaś zmuszona swą sytuacją finansową (czyt. kredytem), postanawia wyjechać do Anglii i odważnie stawić czoło nowej rzeczywistości. Ot historia jakich wokół nas wiele.

Maria nie jest jednak młodą, dwudziestoletnią studentką pragnącą wyrwać się z „macek rodziców”, ani też beztroską, żądną przygód nastolatką, którą w razie wpadki, z opresji wyratują najbliżsi. Maria dobiega 50-tki, by podnieść poziom swego życia i sprostać jego wymaganiom w kraju zostawiła córkę, przyjaciół, dom. Próbując odnaleźć się w obcym sobie miejscu wykazuje się niezwykłą odwagą, samozaparciem i wiarą we własne możliwości, udowadniając to m.in. intensywną  i owocną nauką języka angielskiego. Niestety, postawa jaką przyjmuje – silnej, niezależnej, potrafiącej poradzić sobie w każdej sytuacji kobiety, nie daje jej miejsca na słabości. Każdy przejaw gorszego samopoczucia kwitowany jest zdziwieniem otaczających ją osób, w większości dwudziestokilkuletnich współlokatorów. W konsekwencji mimo szerokiego wokół niej grona, jest osobą bardzo samotną.

„[…] Przy całej swej niezależności i zdroworozsądkowym realizmie gdzieś w środku była bardzo wrażliwa i wciąż szukała wsparcia […]”.

I choć często postrzegana przez młodzież jako „spięta ciotka”, w rzeczywistości odgrywa rolę „cioci dobra rada”, prywatnego doradcy i psychoterapeuty. Pogłaszcze, pocieszy, porozmawia, przytuli i ramie do płaczu podsunie. Niestety, bez wzajemności.

fullsizerender-4

Nawet Zosia – najbliższa na obczyźnie koleżanka, okazuje się w końcu nieszczerą, skoncentrowaną tylko na sobie i powodzeniu własnych interesów egocentryczką.

Czy życie na emigracji rzeczywiście wygląda tak, jak przedstawiła to autorka? Nie wiem, nigdy nie byłam w sytuacji w jakiej postawieni są bohaterowie „Puzzli”. Jeśli jednak skonfrontować tę historię z licznymi opowiadaniami, których byłam słuchaczem, stwierdzam, że bardzo wiele się zgadza. W niektórych fragmentach uśmiechałam się wręcz, gdyż temat był mi bliźniaczo znajomy. Autorka dokonuje tutaj małej analizy Polaków przebywających w Anglii, i nie ukrywa swych żali. Wulgaryzm, pijaństwo, cwaniactwo są na porządku dziennym. Zresztą, nie tylko rodacy poddani są tutaj rentgenowi. Wszak nieufność, ignorancja i cynizm wobec obcokrajowców (tutaj wobec naszych rodaków) są w Anglii również powszechnie znane. Jednak nie generalizujmy. Jednostki idące z prądem chamstwa są wszędzie. 

Autorka bez sentymentów rozprawia się z każdym obszarem życia na emigracji. Po wspomnianym już zachowaniu Polaków i niechęci Anglików, mamy bezprecedensowe niedomówienia mieszkaniowe, oszustwa w pracy, pogrywanie ze strony pracodawców z polskimi pracownikami, wykorzystywanie czy pomijanie prawa.

Na szczęście dla słabej, ale jednak równowagi, są i pozytywni bohaterowie, bezinteresownie wykazujący chęć niesienia pomocy zagubionym w obcym kraju Polkom.
Mamy tu więc cały szeroki przekrój ludzkich charakterów.

Tematy poruszane przez autorkę nie są łatwe. Maria podejmując się opieki nad niepełnosprawnymi spotyka się z wieloma skrajnymi przypadkami upośledzenia. Zarówno chorzy, współpracownicy, jak i współlokatorzy kobiety, opisani są w sposób bardzo wiarygodny. Odniosłam wręcz wrażenie, iż cała ta historia – losy Marii, pisana jest jeśli nie z samej autopsji, to z sprawozdań osób mających rzeczywiście podobne doświadczenia.

slider

Celowo w odniesieniu do ,,Puzzli” omijam termin „powieść”. W początkowej fazie lektury oraz w paru dalszych fragmentach można się zagubić w chronologii. Poszczególne rozdziały często nie są ciągłością, autorka wyrusza w przeszłość, pokazuje ciąg przyczynowo-skutkowy, jednak czytelnik momentami nie do końca szybko potrafi sprecyzować, na którym etapie życia Marii właśnie się znajduje. Książka formą przypomina mi bardziej zbiór opowiadań, z którego każdy stanowi pewien fragment życia bohaterki.

Jest to rzeczywiście mankament, który trochę uwierał i kazał cofać się, szukać, by w pełni zrozumieć całość historii. Mimo to jednak opowieść mnie wciągnęła. Wiele wynagradzał tutaj również język, którym posługuje się Anna Partyka-Judge. To właśnie dzięki niemu artystyczna dusza autorki daje o sobie znać. Opowieść pisana jest bardzo poprawną, piękną, kulturalną (pomijając oczywiście wypowiedzi wspomnianych pijaczków, cwaniaczków i innych tego pokroju), a nawet powiedziałabym dystyngowaną polszczyzną. Nie zaznamy tu banałów i zdań, od czytania których oczy bolą i zęby zgrzytają. Język jest momentami wręcz poetycki, a wypowiedzi bohaterów, tzw. ,,złote myśli” mogą skłaniać do przemyśleń.

Należy zwrócić uwagę, iż książka jest debiutem beletrystycznym autorki, wg mnie całkiem udanym.

Za przekazanie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Dygresje.

dygresje


Zapraszam na FB ,,Miłość do czytania”
(kliknij poniżej)
FB Miłość do czytania

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s