,,Mam na imię Walentyna” – Katarzyna Janus [Recenzja patronacka]

Kiedy myślę o najnowszej książce Katarzyny Janus, aż sama na usta ciśnie mi się lekko sparafrazowana piosenka Filipinek:

„Walentyna, Walentyna
Już toskańska kraina ją dobrze zna […]”

30656930_427080884418519_7962441128479817728_n.jpgWala jest młodą lekarką, która przypadkowo spotyka na swej drodze nieziemsko przystojnego Borysa. Jak można się domyślić, dziewczyna traci dla niego głowę, dość naiwnie dając mu z sobą pogrywać. Piękny Borys przysłania jej uczucie, którym obdarzył ją kolega z pracy – Marcin.
Jednak to właśnie Marcin znajduje się przy niej, gdy przyjdzie jej zmierzyć się z groźną chorobą.
Doświadczenie to umacnia ich przyjaźń, która w końcu zaczyna przeradzać się w głębsze uczucie. Wydawałoby się, że nic już nie stoi na przeszkodzie ich szczęściu. Los jednak chciał inaczej. Kolejne przykre zdarzenie, odwróci porządek ich codziennego życia o 360 stopni, a na scenę znów powróci Borys…
Czy Marcin i Walentyna podniosą się po tak trudnym doświadczeniu? Czy Pan Przystojny pogodzi się z utratą Wali?

Korci mnie, by zdradzić więcej, nie chcę jednak odbierać Wam zaskoczeń i radości z czytania. 🙂

Postać Walentyny jest z jednej strony tajemnicza, z drugiej dość przewidywalna. Autorka pokazuje tę zagadkową skłonność kobiet do kochania niegrzecznych chłopców. Mamy tu Borysa i Marcina, dwa zupełne przeciwieństwa. Ten pierwszy przystojny, pewny siebie i okazuje się z czasem, że nie bez skazy mężczyzna. Drugi ułożony, grzeczny, człowiek z którym konie można kraść, idealny kandydat na… przyjaciela.
Okazuje się jednak, że i grzeczny Marcin potrafi zaskoczyć i właśnie te jego ukryte talenty zdają się poruszać Walentynkowe serducho.
Jakie to życiowe, prawda? 🙂

31542685_1821811891218420_2252332703162564608_n

Cały swój mętlik uczuciowy dziewczyna przelewa na „elektroniczny papier”, pisząc listy do mężczyzn. Tym samym daje upust swym marzeniom o byciu poczytną pisarką. Nie są to jednak teksty pełne goryczy i frustracji. Wręcz przeciwnie, czym autorka mile zaskakuje. Walentyna nie szuka winy za swe niepowodzenia tylko i wyłącznie w mężczyznach (choć po swoich przejściach byłoby to nieco usprawiedliwione…). Generalnie w ogólnie nie szuka winnych – szuka nadziei, bo właśnie jej pełne są zapisane przez nią strony. Mimo wszystko nie traci wiary w lepsze jutro i walczy o szczęście. Jak każdy jednak, do pewnych przemyśleń musi dojrzeć, spojrzeć na swoją sytuację z wielu perspektyw.

,,Jak to w życiu jest, że stale dążymy do czegoś, co jest dla nas nieosiągalne, a kiedy w  końcu to osiągniemy, wydaje się nam zupełnie banalne, nie takie znowu ważne…”

A przyznaję, że sposób młodej lekarki, nie pozwalający jej na związek z Marcinem jest dla mnie kompletnie irracjonalny. Starałam się ją zrozumieć, jednak było naprawdę trudno. Jak sobie człowiek coś wbije do głowy, to nikt inny tylko życie i jego koleje mogą udowodnić mu, że jest w błędzie. I tak właśnie dzieje się tutaj… Los rzuca dziewczynie wiele kłód pod nogi, dzięki którym jednak nabiera ona przysłowiowej „życiowej mądrości”, emocjonalne dojrzewa.

Katarzyna Janus w swej historii przenosi nas do Włoch, a widoki które przed nami maluje słowem, zapierają dech w piersiach!
Przepięknie przeprowadza nas przez malowniczą Toskanię, a wszystkie te opisy sprawiły, że jeszcze bardziej niż zwykle zapragnęłam wybrać się właśnie w tamten rejon Italii.

,,Mam na imię Walentyna” to książka o pragnieniu miłości, poszukiwaniu swej życiowej ścieżki i szczęścia… Po drodze autorka mocno główną bohaterkę doświadcza, kreując wątek śmiertelnej choroby, trzęsienia ziemi i jego skutków, czy przemocy wobec kobiet. Powieść często zaskakuje biegiem akcji, szczególnie finał jednego z wątków wprawił mnie w osłupienie. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw…

Wszystko to podane zostało czytelnikowi w trzecioosobowej narracji, przyjemnym, dostępnym językiem.

Katarzyna Janus podarowała nam wielowątkową historię w pakiecie z całym spektrum emocji. Momentami przekazanych dosadnie, bez owijania w bawełnę. I bardzo dobrze. Zresztą, przekonajcie się sami! 🙂

,,Czasami najtrudniejsze ścieżki wiodą do najlepszych miejsc, a jeżeli chcesz coś znaleźć, to po prostu przestań szukać”.

153167316587115976

bp pngK

FAN PAGE AUTORKI

Już wkrótce KONKURS!


Zapraszam na FB ,,Miłość do czytania”
(kliknij poniżej)

FB Miłość do czytania

Zapraszam na IG ,,Miłość do czytania”
(kliknij poniżej)
IG Miłość do czytania

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s