,,Sekrety Julii” – Anna Płowiec [Recenzja]

Opis wydawcy i przyciągająca wzrok okładka, skusiły mnie, by poświęcić czas najnowszej książce Anny Płowiec ,,Sekrety Julii”.

Który miłośnik powieści obyczajowych z tajemnicą w tle, nie połasiłby się na „historię o miłości tak wielkiej, że przenosi góry”? Ja na pewno.

Dalszy tekst z obwoluty tylko podsyca ciekawość:
„Gdy Alicja znajduje listy matki, czuje, że odkrywa historię niezwykłej miłości. Nie wie, że gdy rozwikła sekret, odmieni swoje życie raz na zawsze. […] Czy rozwikłanie sekretu sprzed lat w końcu przerwie krąg niespełnionej miłości i zrujnowanych pragnień?”

Nie będę owijała w bawełnę, czuję się lekko zwiedziona. Z perspektywy osoby, która dotarła do ostatniej strony tej powieści, stwierdzam, że nota wydawcy jest górnolotna…

Powieść rozgrywa się w dwóch okresach czasowych: w teraźniejszości śledzimy poczynania Alicji, jej zmagania z kłodami, które los rzuca jej pod nogi, żałobą po najbliższych i trudem samotnego macierzyństwa.
Z drugiej strony, poznajemy losy Julii, matki Ali, po śmierci której dziewczyna odnajduje tajemnicze listy i zdjęcia sugerujące wielką, niespełnioną miłość oraz jej prawdopodobnego, nigdy niepoznanego ojca.

Alicja wyrusza więc śladami matki, by poznać jej i jednocześnie swoją historię. Podróż ta jednak ciągnie się zbyt długo. Autorka moim zdaniem niepotrzebnie skupia się na tak wielu, zbyt szczegółowych opisach, zbacza z obranego kierunku, rozwija niewiele wnoszące do całej historii wątki poboczne, w skutek czego czytelnik ‚traci z oczu’ główny motyw opowiadania.

Faktycznie, narracja momentami przypomina przydługie opowiadanie właśnie. Być może stąd moje wrażenie, iż akcja się ciągnie.
Mająca zwrócić uwagę czytelnika historia, okraszona wzmagającymi ciekawość i niecierpliwość czytającego listami z przeszłości, tak bardzo się dłużyła, iż co jakiś czas zastanawiałam się do czego zmierza ta opowieść.
Bohaterka czyta jeden list co kilka wieczorów, co zamiast pobudzać zainteresowanie, zaczyna irytować.
Kto po odkryciu tajemniczych listów do matki, mających rozwikłać twoje pochodzenie, dawkuje sobie listy „raz na jakiś czas”?
Wspomniane akcje poboczne spowodowały, iż w pewnym momencie nie tylko można zgubić sens głównego wątku, ja przestałam być go ciekawa, a przewijając ostatnią stronę autentycznie się zdziwiłam, że to już koniec – zastanawiałam się nad istotą sekretów, mających być meritum tej historii. Zabrakło mi tutaj zdecydowanego zaskakującego zakończenia, które przypieczętowałoby tę tajemnicę. Sekret ten został tak rozciągnięty w fabule, że stracił na znaczeniu…

Sami bohaterowie ,,Sekretów…”, mimo widocznych starań autorki, by nadać im charakterystyczne, „jakieś” osobowości, dla mnie nadal pozostali niewyraźni. Trudno mi określić czy któregokolwiek z nich polubiłam. Od początku do końca pozostali mi obojętni.

Poszukując jednak dobrych stron tej powieści, przyznaję, iż jej zarys – pomysł jest ciekawy. Cenię sobie również zgrabnie wplecione w fabułę motywy historyczne, choć nie do końca przekonały mnie stylizowane na lata 60-te i ówczesną mowę potoczną, niektóre dialogi toczące się wśród bohaterów. Z przyjemnością wędrowałam jednak razem z bohaterami krakowskimi ścieżkami, zaglądałam do klimatycznych kawiarenek i odpoczywałam na rynku. Uwielbiam to miasto.

Podoba mi się również motyw przyjaźni ujęty w powieści. Zarówno Julia, jak Alicja mają u boku osobę, na której mogą polegać. Relacje te są trwałe i wartościowe, choć poddane zostają licznym próbom wytrzymałościowym.

Sam wątek miłości jest dość dyskusyjny. Nie odczułam tak wielkiej miłości mogącej przenosić góry.
Między Sylwkiem a Julią pojawia się uczucie, jednak brakowało mi tutaj nuty dramatyzmu, przejawów desperacji ze strony Sylwka, walki o wspólne dobro mimo wszystko. Nic więcej nie napiszę, żeby nie spojlerować. 🙂

Rzadko się zdarza, że piszę mało przychylne opinie, gdyż książek do czytania nikt mi nie narzuca, wybieram je sobie sama.
,,Sekrety Julii” jednak nie przypadły mi do gustu. Książkę czytałam długo i naprawdę już chciałam ją skończyć.
Zerknęłam na opinie pojawiające się o tym tytule i widzę, że jestem raczej w mniejszości. Powieść zbiera wiele entuzjastycznych słów, do chóru których nie mogę się przyłączyć…
Rozbieżności te jednak może zachęcą Was, by wyrobić sobie o tej książce własne zdanie. 🙂

Premiera: 17 lipca 2019r.


Zapraszam na FB ,,Miłość do czytania”
(kliknij poniżej)

FB Miłość do czytania

Zapraszam na IG ,,Miłość do czytania”
(kliknij poniżej)

IG Miłość do czytania

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s